sobota, 1 lutego 2020

Choroba to straszna samotność i brak zrozumienia. Nikt nie wie jak bardzo się bałam, wciąż boję, jak bardzo bolało, jak boli, bo nawet, gdy ktoś miał podobne dolegliwości, podobną operację, inaczej odczuwa. Ile ja razy byłam wyśmiewana, że niemożliwe, że tak cierpię w czasie okresu, że wymyślam i przesadzam, a gdy wyłam z bólu byłam histeryczką. Omal nie umarłam, komplikacje podczas operacji "ale miała tam pani bajzel", "ale nam pani stracha napędziła". To jedne z najtrudniejszych dni mojego życia. Straciłam bardzo dużo krwi, nie zgodziłam się na transfuzję, więc teraz priorytetem jest poprawa wyników, bo jestem bardzo słaba, bezsilna i bezradna, co mnie doprowadza do łez. To prawdziwa rewolucja dla mnie jako kobiety, wiem, że operacja uratowała mi życie,  że teraz będę zdrowa, ( jeszcze tylko oczekiwanie na wyniki HP), nie będę co miesiąc umierać z bólu, że skończą się krwotoki, i w końcu nie będę mieć anemii. Wiem, ale... jednak pojawiło się poczucie straty. Daleka droga przede mną, muszę sobie wszystko poukładać w głowie, na razie dużo płaczę. Potrzebuję przytulenia i utulenia w smutku, bo mam prawo do smutku. Nie chcę rad "już po, nie martw się", " bądź dobrej myśli najważniejsze że już po", i te ciągłe " myśl pozytywnie". Rozumiem, że to dobre intencje, ale nie da się nagle skakać z radości, że już po operacji, potrzeba czasu by przeboleć stratę. Jest ogromna różnica w przeżywaniu choroby przez osobę chorą ,s tym jak odnajdują się w tym inne osoby. Nic już nigdy nie będzie tak samo. Mnie osobie nadwrażliwej jest ciężko, rozkładam, analizuję nieustannie. Sam pobyt w szpitalu, inne pacjentki ich strach, ich ból, a ja chłonę jak gąbka, przesiąkałam ich emocjami. Brak empatii u lekarzy, pielęgniarek, przebodźcowanie, ciągły hałas, ani jednej chwili spokoju, brak snu plus ten ból, bardzo mnie to wszystko wyczerpało. Moje poczucie wartości które z takim trudem budowałam, polubienie siebie i akceptacja swojego ciała, to wszystko się rozsypało, muszę to wszystko odbudować. Nie chcę rad, pocieszania, tylko obecności.
Jestem syrenką 🧜

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Równonoc jesienna 🍁🍂

 " Przez tyle lat modliłam się, wołałam, poznawałam, szukałam na zewnątrz, a to, czego wypatrywałam, było...we mnie! Cała miłość, radoś...